Company Logo

Gościmy

Odwiedza nas 13 gości oraz 0 użytkowników.

Twórczość Karola Wojtyły



(...)zostaliście wyposażeni w wielorakie dary i talenty. Nie przestawajcie za nie dziękować Temu, który "hojnie darzy, łaską i chwałą. Nie odmawiajcie dobrodziejstw postępującym nienagannie." Odkrywajcie w sobie te zdolności, cieszcie się nimi, i rozwijajcie je z Bożą pomocą.

Jan Paweł II


Karol Wojtyła - *** (Ktoś się długo pochylał nade mną)

Ktoś się długo pochylał nade mną
Cień nie ciążył na krawędziach brwi.
Jakby światło pełne zieleni,
jakby zieleń, lecz bez odcieni,
zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
Które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
chociaż przemija opodal - lecz wtedy staje się wiarą i pełnią.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
taka milcząca wzajemność.

Zamknięty w takim uścisku - jakby muśnięcie po twarzy,
po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy -
w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.

 

 


 

"brat naszego Boga" - fragment dramatu Karola Wojtyły

Jesteś jednakże straszliwie niepodobny do Tego, którym jesteś-
Natrudziłeś się w każdym z nich.
Zmęczyłeś się śmiertelnie.
Wyniszczyli Cię-
To się nazywa Miłosierdzie.

Przy tym pozostałeś piękny.
Najpiękniejszy z synów ludzkich.
Takie piękno nie powtórzyło się już nigdy później-
O, jakież trudne piękno, jak trudne.
Takie piękno nazywa się Miłosierdzie.

 

 


 

Karol Wojtyła - Wigilie Wielkanocne - Obrzęd
1.
Ziemia nasza stała się obrzędem, znakiem odnalezienia, w którym odnalazł się CZŁOWIEK.
Czy pojednanie z ziemią może zastąpić konieczność,
czy może zastąpić przymus istnienia, jakim jest ziemia -
każda ziemia, nawet ta, którą sercem wybierasz ze wszystkich ziem?
Gdy w niej się zakorzeniasz na życie i śmierć -
wtedy ona ściera ciebie na proch.
Z trudem przezierasz i z trudem jesteś przejrzany przez konieczność ziemi.

Jest trud dźwigania stale tylu ludzi z przymusu ziemi - ten trud nazywa się historią.
Historia nie jest zmartwychwstaniem, jest stałą zgodą na śmierć -
daje tylko przejrzystość ciągowi ludzkich umierań.
Nie dosięga ona obrzędu, jakim stała się ziemia, nasza ziemia.
Stąd nasza miłość do niej. Miłość nie płynie ze śmierci, lecz wybiega poza nią.

Z miłości, która wybiega poza śmierć, obrzędem stała się ziemia.
Z miłości, która wybiega poza śmierć, nasza ziemia stała się obrzędem.

2.
Jest to obrzęd wielu wód tryskających z ziemi na podobieństwo roślin
- rośliny tej ziemi to rzeki, jak woda ziemią jest roślin -
- rośliny tej ziemi to rzeki, jak woda ziemią jest roślin -
rzeki marzną na zimę, marzną jeziora i stawy, tryskają źródła:
życie wody rozsadzi lód.
Ziemia nasza będzie bliżej słońca, bliskości wystarczy dla życia.
Ożyje woda, ożyją drzewa, OŻYJE ZIEMIA, stanie się obrzędem
- wprowadzi cię poza krąg umierania, jaki w niej samej tkwi.

Czy konieczność ŻYCIA - tak mówi ziemia i woda każdej wiosny
- nie jest głębsza niż konieczność śmierci? - tak mówią ziemia i woda, szemrząc do siebie wzajemnie.

Jak przetłumaczyć ich szemranie wzajemne na twoją własną mowę?

Śmierć oraz życie jak zaszczepisz w myśli?

Obrzęd wód przemawia inaczej wiosną, gdy życie przywraca ziemi,
inaczej latem, gdy człowiek wysycha z pragnienia, jakby łożysko rzeki,
gdy ciało błaga o czystość i chłód...
Wówczas człowiek chłonie obrzęd wód - jest w nim równowaga.

Człowiek przechodzi w równowagę wewnętrzną wody,
w której łączy się bieg przeznaczeń właściwy każdej fali
i pokój całości - ten pokój nie jest zastojem.

Woda mówi bardziej o trwaniu niżeli o przemijaniu -
trwaj w biegu swoich przeznaczeń, wodo!
Mówię tobie, człowiecze ogarniony wodą
- że ty jesteś przeznaczeniem ziemi.

Ziemia nasza stała się obrzędem roślin i drzew, które pękają jak myśl dojrzała mądrością -
ta Mądrość jest naszą ojczyzną, którą wybraliśmy sercem za przyzwoleniem ziemi.

3.
Człowiek ima się światła oburącz jak wioślarz, który prowadzi łódź,
przechodzi przez nie całą swą substancją, brzemieniem czynów i słów.
Czy chce się w nim zatrzymać? czy chcesz zatrzymać je w sobie? czy z siebie urodzić?
Odczuwa mrok, odczuwa cień, kruchą warstwę światła
nosi czasami w dłoniach
jak narodzone dziecię, jak niemowlę,
śpiewa światłu piosenki podobne piosenkom piastunek -
potem milknie, piosenki świecą, dopokąd nie ogarnie dziecięcia cień istnienia.

Ziemio, która nas rodzisz, nie rodzisz wraz z nami światła -
rodzisz warstewkę cienką i kruchą, która starczy dla roślin i zwierząt.
Jakże innego światła trzeba dziecku, którego substancji nie ogarniesz uściskiem piastunki.
Jak innego światła trzeba dziecku...

Z wierności dla ciebie, ziemio, mówię o świetle,
którego ty dać nie możesz, mówię o ŚWIETLE: bez niego nie spełni się CZŁOWIEK,
bez niego i ty się nie spełnisz - ziemio - w człowieku.

W obrzędzie wody i światła jesteś obecna i milczysz.
Człowiek przejdzie po obrzędzie życiem, przejdzie śmiercią,
pomyślisz, że zdepce...
Przejdzie człowiek, przejdą ludzie - przebiegną, wołając "życie jest walką" -
z walki wyłonią kształt ziemi nowej czy tylko nowej śmierci
(gdy ziemia zostanie poza walką ludzi, pełna własnego spokoju)?
pomyślisz, że zdepcą?...

Karol Wojtyła - Wigilie Wielkanocne - Obrzęd
1.
Ziemia nasza stała się obrzędem, znakiem odnalezienia, w którym odnalazł się CZŁOWIEK.
Czy pojednanie z ziemią może zastąpić konieczność,
czy może zastąpić przymus istnienia, jakim jest ziemia -
każda ziemia, nawet ta, którą sercem wybierasz ze wszystkich ziem?
Gdy w niej się zakorzeniasz na życie i śmierć -
wtedy ona ściera ciebie na proch.
Z trudem przezierasz i z trudem jesteś przejrzany przez konieczność ziemi.

Jest trud dźwigania stale tylu ludzi z przymusu ziemi - ten trud nazywa się historią.
Historia nie jest zmartwychwstaniem, jest stałą zgodą na śmierć -
daje tylko przejrzystość ciągowi ludzkich umierań.
Nie dosięga ona obrzędu, jakim stała się ziemia, nasza ziemia.
Stąd nasza miłość do niej. Miłość nie płynie ze śmierci, lecz wybiega poza nią.

Z miłości, która wybiega poza śmierć, obrzędem stała się ziemia.
Z miłości, która wybiega poza śmierć, nasza ziemia stała się obrzędem.

2.
Jest to obrzęd wielu wód tryskających z ziemi na podobieństwo roślin
- rośliny tej ziemi to rzeki, jak woda ziemią jest roślin -
- rośliny tej ziemi to rzeki, jak woda ziemią jest roślin -
rzeki marzną na zimę, marzną jeziora i stawy, tryskają źródła:
życie wody rozsadzi lód.
Ziemia nasza będzie bliżej słońca, bliskości wystarczy dla życia.
Ożyje woda, ożyją drzewa, OŻYJE ZIEMIA, stanie się obrzędem
- wprowadzi cię poza krąg umierania, jaki w niej samej tkwi.

Czy konieczność ŻYCIA - tak mówi ziemia i woda każdej wiosny
- nie jest głębsza niż konieczność śmierci? - tak mówią ziemia i woda, szemrząc do siebie wzajemnie.

Jak przetłumaczyć ich szemranie wzajemne na twoją własną mowę?

Śmierć oraz życie jak zaszczepisz w myśli?

Obrzęd wód przemawia inaczej wiosną, gdy życie przywraca ziemi,
inaczej latem, gdy człowiek wysycha z pragnienia, jakby łożysko rzeki,
gdy ciało błaga o czystość i chłód...
Wówczas człowiek chłonie obrzęd wód - jest w nim równowaga.

Człowiek przechodzi w równowagę wewnętrzną wody,
w której łączy się bieg przeznaczeń właściwy każdej fali
i pokój całości - ten pokój nie jest zastojem.

Woda mówi bardziej o trwaniu niżeli o przemijaniu -
trwaj w biegu swoich przeznaczeń, wodo!
Mówię tobie, człowiecze ogarniony wodą
- że ty jesteś przeznaczeniem ziemi.

Ziemia nasza stała się obrzędem roślin i drzew, które pękają jak myśl dojrzała mądrością -
ta Mądrość jest naszą ojczyzną, którą wybraliśmy sercem za przyzwoleniem ziemi.

3.
Człowiek ima się światła oburącz jak wioślarz, który prowadzi łódź,
przechodzi przez nie całą swą substancją, brzemieniem czynów i słów.
Czy chce się w nim zatrzymać? czy chcesz zatrzymać je w sobie? czy z siebie urodzić?
Odczuwa mrok, odczuwa cień, kruchą warstwę światła
nosi czasami w dłoniach
jak narodzone dziecię, jak niemowlę,
śpiewa światłu piosenki podobne piosenkom piastunek -
potem milknie, piosenki świecą, dopokąd nie ogarnie dziecięcia cień istnienia.

Ziemio, która nas rodzisz, nie rodzisz wraz z nami światła -
rodzisz warstewkę cienką i kruchą, która starczy dla roślin i zwierząt.
Jakże innego światła trzeba dziecku, którego substancji nie ogarniesz uściskiem piastunki.
Jak innego światła trzeba dziecku...

Z wierności dla ciebie, ziemio, mówię o świetle,
którego ty dać nie możesz, mówię o ŚWIETLE: bez niego nie spełni się CZŁOWIEK,
bez niego i ty się nie spełnisz - ziemio - w człowieku.

W obrzędzie wody i światła jesteś obecna i milczysz.
Człowiek przejdzie po obrzędzie życiem, przejdzie śmiercią,
pomyślisz, że zdepce...
Przejdzie człowiek, przejdą ludzie - przebiegną, wołając "życie jest walką" -
z walki wyłonią kształt ziemi nowej czy tylko nowej śmierci
(gdy ziemia zostanie poza walką ludzi, pełna własnego spokoju)?
pomyślisz, że zdepcą?...

 

 


 

Karol Wojtyła - Odkupienie szuka Twego kształtu - Siostra

1.
Rośniemy razem.
Rosnąc w górę: przestrzeń zieleni podparta sercem
idzie naprzeciw brzemionom wiatru
zrzucanym znienacka w listowie,
rosnąc w głąb: nie rosnąć, odkrywać,
jak głęboko zapuściłaś korzenie,
że jeszcze głębiej...

Poruszamy się w mroku korzeni
zapuszczonych we wspólnej glebie.
Porównuję stąd światła w górze:
refleks wody na brzegach zieleni.

2.
Żaden człowiek nie ma ścieżek gotowych.
Rodzimy się jak gąszcz,
który może zapłonąć podobnie jak krzak Mojżesza
lub może uschnąć.

Ścieżki trzeba przecierać wciąż, bo mogą zarosnąć na nowo,
przecierać je trzeba tak długo, aż staną się proste
prostotą i dojrzałością wszystkich chwil:
oto każda chwila się otwiera całym czasem,
staje jakby cała ponad sobą,
znajdujesz w niej ziarno wieczności.

3.
Kiedy ciebie nazywam siostrą,
wówczas myślę, że każde spotkanie
nie tylko nosi w sobie wspólnotę chwili,
lecz ziarno tej samej wieczności.

 

 


 

Karol Wojtyła - *** (Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej)

Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej,  
która w wieczność niezmierną opływa,  
za dotknięcie dalekiego żaru,  
w którym ogród głęboki omdlewa.  
Zmieszały się chwila i wieczność,  
kropla morze objęła -  
opada cisza słoneczna  
w głębinę tego zalewu.  

Czyż życie jest falą podziwu, falą wyższą niż śmierć?  
Dno ciszy, zatoka zalewu - samotna ludzka pierś.  
Stamtąd żeglując w niebo  
kiedy wychylisz się z lodu,  
miesza się szczebiot  
dziecięcy - i podziw.

 

 


 

Karol Wojtyła - *** (Z wolna słowom odbieram blask)

Z wolna słowom odbieram blask,  
spędzam myśli jak gromadę cieni,  
- z wolna wszystko napełniam nicością,  
która czeka na dzień stworzenia.  
To dlatego, by otworzyć przestrzeń  
dla wyciągniętych Twych rąk,  
to dlatego, by przybliżyć wieczność,  
w którą byś tchnął.  

Nienasycony jednym dniem stworzenia,  
coraz większej pożądam nicości,  
aby serce nakłonić do tchnienia  
Twojej Miłości.

 

 


 

Karol Wojtyła - *** (Uwielbiam cię)

Uwielbiam cię, siano wonne, bo nie znajduję w tobie  
dumy dojrzałych kłosów.  
Uwielbiam cię, siano wonne, któreś tuliło w sobie  
Dziecinę bosą.  
Uwielbiam cię, drzewo surowe, bo nie znajduję skargi  
w twoich opadłych liściach.  
Uwielbiam cię, drzewo surowe, boś kryło Jego barki  
w krwawych okiściach.  

Uwielbiam cię, blade światło pszennego chleba,  
w którym wieczność na chwilę zamieszka,  
podpływając do naszego brzegu  
tajemną ścieżką.

 

 


 

Karol Wojtyła - *** (To przyjaciel)

To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią  
do tego poranka zimą.  
Tyle lat już wierzyłeś, wiedziałeś na pewno,  
a jednak nie możesz wyjść z podziwu.  
Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym,  
nie podnosząc swej twarzy, bo po co -  
- i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany,  
czy tu w głębi zamkniętych oczu -  

Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,  
oprócz słów odszukanych z nicości -  
ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,  
które będzie całą treścią wieczności.

 

 


 

Karol Wojtyła - *** (Miłość mi wszystko wyjaśniła)

Miłość mi wszystko wyjaśniła,  
Miłość wszystko rozwiązała -  
dlatego uwielbiam tę Miłość,  
gdziekolwiek by przebywała.  

A że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,  
w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,  
ale wiele jest z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa  
i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.  

Więc w tej ciszy ukryty ja - liść,  
oswobodzony od wiatru,  
już się nie troskam o żaden z upadających dni,  
gdy wiem, że wszystkie upadną.

 


 

14 DH "SOKOŁY"

Grafika losowa

7.jpg



Powered by Joomla!®. Designed by: joomla 1.7 templates hosting Valid XHTML and CSS.